czwartek, 26 stycznia 2012

Sklejkowe łódki Radosława

Wiele lat temu na łamach miesięcznika "Żagle" (w tamtym czasie nazywał się "Żagle i Jachting Motorowy") został ogłoszony konkurs na projekt jachtu szkoleniowego, który miał zastąpić wysłużoną Omegę. Jedno z wyróżnień otrzymała łódka, którą zaprojektował  Radosław Werszko. "Za prostotę konstrukcji" - chyba tak brzmiało uzasadnienie werdyktu konkursowego jury. Niestety, ale poza podstawowym szkicem, w bardzo małej skali, nic więcej nie pokazano, ani o tej łódce więcej nie napisano.

Po kilku latach pojawiły się na łamach "Żagli", a potem i miesięcznika "Rejs" informacje o następnych łódkach zaprojektowanych przez tego projektanta - były to m.in. czterometrowy, płaskodenny Basic i dłuższa od niego (długości 4,8 m) otwartopokładowa żaglówka. Wkrótce w internecie, m.in. na stronach Port21, można było od projektanta otrzymać za darmo plany do budowy kolejnych łódek. Chyba najciekawszą z nich była czterometrowa Arda, łódka o sportowym charakterze, będąca rodzajem odpowiednika znanej klasy regatowej 420, ale przeznaczona do amatorskiej budowy. Jednym z pierwszych, a jednocześnie bardzo ładnie wykonanych egzemplarzy, była "Arda" zbudowana przez Michała Mroza.
Arda
Co ciekawe, Radosław Werszko jest wybitnym entuzjastą łódek bezkabinowych. Zaprojektował chyba tylko jedną łódź kabinową - była to opublikowana w jednym z numerów nieistniejącego już miesięcznika "Rejs" (z którym Radosław Werszko współpracował)  mała motorówka Arwen. Pojawiła się zapowiedź wersji żaglowej o nazwie "Arnor", ale... ta łódka nigdy nie ujrzała światła dziennego. Za to, znane jest wiele jego ciekawych, bezkabinowych łodzi - przeznaczonych głównie do rekreacji i tzw. małej turystyki. Wśród nich jest np. Isena - pierwsza chyba polska jednostka żaglowa ożaglowana, jako ket-kecz. Ten typ ożaglowania wywodzi się z dziewiętnastowiecznych, amerykańskich łodzi roboczych i w USA i Australii jest nadal rozpowszechniony ze względu na jego zalety. Isena to mała (długości 4,4 m) łódka, którą spokojnie może żeglować nawet 5 osób.

Radosław Werszko od pewnego czasu prowadzi swoją stronę internetową, na której można znaleźć coraz to nowe plany łodzi do samodzielnej budowy przez amatorów. Wszystkie (zarówno, te rozprowadzane bezpłatnie, jak i komercyjnie) plany są bardzo szczegółowo opracowane i mogą stanowić wzory takich dokumentacji. Oprócz planów znajdziemy tam również zdjęcia z budów, oraz odnośniki do stron internetowych budowniczych.

4.5m dinghy "Cytrynowy Kot"
Jedną z łodzi (4.0m dayboat) aktualnie kończą budować niepełnosprawni pod czujnym okiem i przy wsparciu Rafała Ciesielskiego. Relację z tej budowy można prześledzić tutaj: http://www.sailforum.pl/viewtopic.php?t=8849&start=0

4.0m dayboat budowana w ośrodku dla niepełnosprawnych

Szczerze powiem, że ta właśnie łódka, oraz inna (4.2m skiff) były przeze mnie poważnie rozważane, jako moje pierwsze łódki do samodzielnej budowy. Nie byłbym sobą, gdybym nie próbował wprowadzić jakichś własnych pomysłów i nawet jeden z nich został, w pewnym sensie, doceniony przez samego autora, który zamieścił mój szkic nowego ożaglowania, na swojej stronie:
4.2m skiff - wersja jol według mojego pomysłu
Bardzo sobie cenię internetową znajomość z Radkiem i możliwość wymiany z nim myśli na temat sklejkowych łodzi. Mam nadzieję na spotkanie w realu, a wszystkim, którzy rozważają samodzielną budowę łodzi, polecam jego projekty i jego internetową stronę. Plany, jak było powiedziane, są bardzo przejrzyste, konstrukcje proste i niedrogie, a konieczny, szczątkowy stół montażowy bardzo wspomaga i upraszcza sam proces budowy. Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się w internecie mnóstwo pozytywnych relacji z dalekich rejsów odbytych na łódkach z deski i komputera tego projektanta, bo wciąż powstają nowe jednostki - nie tylko w Polsce, ale właśnie, dzięki sile internetu, na całym Świecie.

***
Uwaga: Wszystkie zdjęcia i rysunki pochodzą ze strony dinghy.pl

środa, 18 stycznia 2012

Małe, sklejkowe łódki na Bałtyku!

Sprawa nie jest całkiem nowa, bo rejs odbył się latem 2011 roku. Dwie małe, sklejkowe łodzie "Black Betty" i Trinidad" typu Salmo15-S lugger,



bez asysty przepłynęły z Mrzeżyna do Szwecji i z powrotem, przez Bornholm i Christianso.




Piszę o tym, bo wczoraj byłem na prezentacji, gdzie jeden z organizatorów i uczestników tego rejsu właśnie opowiadał o tej wspaniałej wyprawie. Wspaniałej, bo przeprowadzonej skromnymi środkami, jedynie przy medialnym wparciu kilku instytucji. Cały rejs odbył się bez awarii i dramatycznych chwil, a małe, sklejkowe łodzie okazały się mocne i dzielne - żeglowały po morzu nawet w wietrze o sile do 6 stopni w skali Beauforta! Większość trasy przebyły jednak w wiatrach słabych.














Jestem pod ogromnym wrażeniem opowieści Aleksandra Hanusza (skippera "Black Betty") oraz zdjęć i filmów wideo pokazanych podczas prezentacji.

Takie rejsy, jak ten, otwierają drogę małym jednostkom i ich załogom na Bałtyk - przy zachowaniu zdrowego rozsądku, przy odpowiednim przygotowaniu i respektowaniu prognoz pogody można bezpiecznie pływać po Bałtyku małymi, otwartymi łodziami!

Do kompletu dodajmy dzisiejszy wynik dzielnych kajakarzy, czyli pierwsze zimowe przejście kajakami przez Bałtyk z Bornholmu do Kołobrzegu: http://informacje.kolobrzeg.pl/sport/item/247-bronholm-kolobrzeg-doplyn%C4%99li (kajaki z tworzyw sztucznych, ale to nie umniejsza wyczynowi)

Uwaga: Wszystkie zdjęcia i rysunek pochodzą ze strony http://www.salmoboats.com/index.html

środa, 11 stycznia 2012

Szkicownik (3)

Zawsze inspirowały mnie klasyczne kształty jachtów z lat 30-50 XX wieku, oraz starsze. Długie i smukłe, wąskie i długie nawisy, smukłe i wysokie ożaglowanie typu slup bermudzki. Kiedy pierwszy raz w życiu (w Górkach koło Gdańska w 1965 roku) zobaczyłem z bliska jacht regatowej klasy Dragon, to pomyślałem sobie od razu, że coś takiego właśnie chciałbym mieć:

źródło: http://forum.woodenboat.com/showthread.php?50855-Some-cool-Dragon-pictures-at-the-SYC.

źródło: http://forum.woodenboat.com/showthread.php?50855-Some-cool-Dragon-pictures-at-the-SYC.

Klasyczne kształty, to również głęboka, niepodnoszona płetwa balastowa i sterowa.

źródło: http://forum.woodenboat.com/showthread.php?50855-Some-cool-Dragon-pictures-at-the-SYC.

To konkretny problem użytkowy - zarówno w transporcie, jak i w żegludze na płytkich wodach. Poszukując rozwiązań, które pogodzić mogą klasyczne piękno linii z możliwością operowania jachtem na płytszych wodach znalazłem kilka możliwości. Jedną z nich (wersję balastowo-mieczową) zaprojektował Paul "Selway" Fisher:
źródło: http://www.selway-fisher.com/OtherDB.htm#CALM

Inna, która niedawno pojawiła się na rynku europejskim, to Scandinavian Cruiser 20, który ma podnoszone szybrowo płetwę balastową z bulbą i płetwę sterową. Rozwiązania nie nowe, ale zastosowane tu właśnie nowatorsko na jachcie o klasycznych liniach, ale wykonanym w nowoczesnej technologii z innowacyjnych materiałów:


Postanowiłem zaprojektować coś w tym samym stylu, ale koniecznie z drewna i właśnie niedawno powstał pierwszy szkic:




Wyobrażam sobie ten jacht zbudowany z drewnianych, mahoniowych klepek, metodą karawelową (na styk) albo metodą listewkową ("strip plank") klejoną epoksydem, ewentualnie metodą Ashcrofta z dekoracyjnym fornirem mahoniowym, ułożonym wzdłuż kadłuba, imitującym klepkę. Pokład i kokpit sklejkowe, wewnątrz kokpitu mahoniowy greting, na pokładzie atrapa tekowego pokładu wykonana z tekowego forniru z obrzeżem i klepką królewską z forniru mahoniowego. Drzewca drewniane lub profile aluminiowe. Płetwa balastu spawana ze stali nierdzewnej, płetwa steru z drewna, lub sklejki, laminowana.

Ciąg dalszy... nastąpi!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Dlaczego drewno? (2)

Jak napisałem wcześniej "drewno to najszlachetniejszy i najpiękniejszy materiał szkutniczy, jaki znam", a uważam też, że budowa łodzi, statków i jachtów z drewna, to prawdziwa sztuka, co można prześledzić na poniższych filmach.

Budowa repliki statku Wikingów:

Inna replika statku Wikingów - pokazano trochę inną (starszą?) technikę mocowania klepek do dziobnicy:

I budowanie kadłuba, bardziej współczesnego w formie - pewnie sprzed 100 lat. Proszę zwrócić uwagę, że nawet przy użyciu elektronarzędzi, większość prac wykonywana jest ręcznie:

Tak właśnie, jeszcze niedawno, czyli w latach 50. i 60. ubiegłego wieku, budowano rybackie kutry na naszym wybrzeżu.

Drewno ma w naszym żeglarskim środowisku kiepskie recenzje. Wynika to głównie z tego, że przez kilkadziesiąt lat "Ancien Régime" klubowe jachty, zbudowane z drewna, bardzo źle, lub wcale nie konserwowane, szybko niszczały*. Praktyka szersza mówi jednak coś innego - prawidłowo konserwowany jacht, zbudowany z drewna, jest piękny i trwały. Do dziś z powodzeniem pływają np. żaglowe statki ratownicze budowane 100 lat temu w Norwegii, na podstawie projektów słynnego Colina Archera - tego samego, który zbudował "Fram", dla wypraw w rejony polarne prowadzonych przez F. Nansena i R. Amundsena.

RS 14 Stavanger - żaglowy statek ratowniczy zaprojektowany i zbudowany przez Colina Archera, po 108 latach służby stał się statkiem muzeum:

A podobnych, drewnianych statków i jachtów, zaprojektowanych i zbudowanych 100 lat temu przez Colina Archera, pływa wciąż sporo:
I organizowane są eventy z ich udziałem:

____
*) Ale i u nas, w trudnych warunkach, pomimo wojny i braku środków finansowych i materiałów, przetrwały również drewniane jednostki - tylko te, które, przez możliwie cały czas, miały dobrych i wytrwałych opiekunów - jak np. słynny "Korsarz" zbudowany na zamówienie Polskiego Klubu Morskiego w Gdańsku w roku 1934:

Zdjęcie, którego skan otrzymałem od Andrzeja Prechitko (syna Tadeusza) - na odwrocie Tadeusz Prechitko napisał: "Jacht Polskiego Klubu Morskiego w Gdańsku Korsarz. Pod salingiem grotmasztu Bandera ZHP, prowadzi dh kpt Tadeusz Prechitko, załoga I Gdańskiej Morskiej Drużyny Harcerskiej 1934 r."

Pływa do dziś i wygląda świetnie:
Dzięki Jurku za ten film!

***
Ciąg dalszy nastąpi!


poniedziałek, 2 stycznia 2012

Szkicownik (2)

Bardzo lubię klimaty tradycyjnych jachtów wywodzących się z XIX wieku - takich podobnych do kutrów z obu stron Kanału - tego, co po jednej stronie nazywają La Manche, a po drugiej stronie Angielski...
Np. podobne do słynnej Jolie Brise:
źródło: http://sailinghandbook.com/2009/11/ocean-racing/
Na zachodnioeuropejskim i australijskim rynku można spotkać trochę niewielkich jachtów wzorowanych na tych klasycznych kształtach - ten (Secret 20) budowany z drewna i sklejki:
 

 źródło: http://maxster_torun.w.interia.pl/
 Ale ten (Cornish Crabber 24 Mk 1) był budowany z laminatu... Wolę jednak drewno i jego kompozyty z epoksydem!

Nie znalazłem nic takiego na naszym rynku, a pozazdrościłem Anglikom i Australijczykom, więc postanowiłem naszkicować własny - L.O.D. 7 m (około 23 stopy), powierzchnia żagli około 24 m^2 - prawda, że ładny?

W kabinie mieszczą się cztery koje, maleńki kambuz i stolik nawigacyjny, czyli jest tzw. tradycyjny układ wnętrza (nie ma wysokości stania) a chemiczny porta-potti mieści się pod koją dziobową. Kadłub budowany z listewek, lub ze sklejki metodą Ashcrofta. Miecz i skrzynia mieczowa ze stali kwasoodpornej.

O tak! Taki jachcik bardzo chciałbym mieć!

***
Ciąg dalszy... nastąpi!!!

Szkicownik (1)

Od kiedy żegluję swoją własną żaglową kanadyjką BETH zbudowaną ze sklejki, korci mnie aby zbudować sobie następną, trochę inną, bardziej filigranową, okrągłodenną...

Przyglądam się różnym. Podobają mi się klasyczne, pochodzące wprost z XIX wieku np. takie:
źródło: http://www.boatbldr.com/gallery/index.html
i takie:
Ale myślałem o bardziej sportowym charakterze, np. takim:
źródło: http://authenticboats.wordpress.com/
i takim:
źródło: http://authenticboats.wordpress.com/
Dlatego naszkicowałem sobie żaglową kanadyjkę w podobnym charakterze, zarówno do jednych, jak i do drugich:
Wersja sportowa z deską do balastowania, miecz uchylny, ster uchylny, kokpit z odpływem przez skrzynkę mieczową. Kadłub może być budowany ze sklejki na zakładkę metodą "plywood lapstrake", lub diagonalnie z dwóch warstw mahoniowych obłogów plus trzecia warstwa zewnętrzna ułożona wzdłużnie. Pokład, grodzie, kokpit i skrzynka mieczowa ze sklejki. Całość zabezpieczona epoksydem.

Wyobrażam też sobie wersję turystyczną ze zmniejszonym ożaglowaniem i otwartym kokpitem.

Korci, żeby sobie coś takiego zbudować...

***
Ciąg dalszy nastąpi!