Ponad rok temu w kwietniu 2025, dopadła mnie choroba. Równo tydzień temu, przeszedłem czwartą z kolei i mam nadzieję, że ostatnią, chirurgiczną operację. Od tej chwili rozpoczął się przynajmniej miesiąc bolesnej rekonwalescencji, a później nawet pół roku, powolnego dochodzenia do normalności. Spodziewałem się tego, już od pewnego czasu, ale pogodzenie się np. ze stratą sezonu żeglarskiego, nie jest dla mnie łatwe. Po prostu, jestem świadomy, że utrata sezonu, nie zostanie nigdy powetowana. Czas ucieka i nigdy nie wraca, a życia zostaje coraz mniej. Oczywiście, jestem wdzięczny (znowu!) lekarzom (i całemu systemowi ochrony zdrowia!) bo przecież gdyby nie oni, to pożegnałbym się, już rok temu, ze wszystkim! Jest więc nadzieja na kolejny sezon i może kolejne i na inne sprawy, normalnego życia. "Navigare necesse est", ale wbrew drugiej części* tej rzymskiej maksymy, najpierw życie jest konieczne, by w ogóle móc żeglugę uprawiać!
Oczywiście znajdę sobie, na czas półrocznej rekonwalescencji, różne zainteresowania, które pomogą wypełnić pustkę bez żeglowania. Jest cały Wszechświat wokół mnie i całe bogactwo wszelkich form życia i emeryckich aktywności. Pewnie będę więcej fotografował, może napiszę więcej postów na tamtym blogu i zrobię jakieś wideo o swoich aparatach. Może znajdę temat, żeby napisać tu, na tym blogu, chociażby w tym wątku. Ale nie będę napinał się, by udawać profesjonalizm i systematyczność. Ot, czas powrotu do zdrowia.
Pół roku, to w sumie niewiele, a jego zakończenie wypadnie na grudzień, Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok. Piękny, symboliczny moment odrodzenia życia. Kolega Marcin, który również przeżywa swoje problemy zdrowotne, mówi: To akurat na bojery! Jestem zmarzlakiem i nigdy nie przepadałem za zimowymi aktywnościami, ale bojery podobają mi się bardzo, na obrazkach w internecie.
Letni sezon nawigacyjny 2027, wydaje się osiągalny i tego będziemy się trzymać.
Jako ilustracja, niech będzie krótkie wideo z lipca 2008 - radosna żegluga z Januszem Ostrowskim, jego proa PJOA w ujściu Wisły Śmiałej - mój pierwszy rejs na tej łódce. Następnego dnia popłynęliśmy w przepiękny rejs po całej Zatoce Puckiej, a w tym roku stracę możliwość spotkania z kolegami w lipcu, na dorocznym Zlocie Pod Kleszczami Kraba w Rzucewie, gdzie ze swoimi proa się zjadą. Po prostu - życie.
_____
*) "Vivere non est necesse"
Komentarze
Prześlij komentarz