Wyszło tak, że ostatnie nasze żeglowanie, 22 września, okazało się ostatnim w sezonie. Mieliśmy nadzieję, na przynajmniej jeszcze jeden weekend pod żaglami, ale z dnia na dzień, zmieniła się aura i z trzydziestostopniowych upałów, mieliśmy nocne i poranne przymrozki i najwyżej 15° Celsjusza w ciągu wietrznego dnia i co dzień, coraz niżej. Do dzisiaj, nie dorobiliśmy się specjalnych ubrań żeglarskich na chłodniejsze dni i w ten sposób, skończyła się nasza, tegoroczna zabawa w żeglowanie. Po pierwsze, żeby wystartować trzeba wejść do zimnej wody i następnie siedzieć na łódce i marznąć na wietrze. A po drugie, ewentualna wywrotka w zimnej wodzie, może zakończyć się tragicznie - jak napisał mi Paweł Zarzycki (znana Wam Pasja 400 "Phi^Phi" z ożaglowaniem kleszcze kraba) lepiej pożeglować znowu, kilka razy w kolejnych sezonach, niż ostatni raz w tym.
Poza tym, wiadomo było, że wraz z początkiem października zostanie zamknięta nasza przystań. Trzeba było zorganizować transport GIS-a "Uitwaaien" do domu. Tym razem, mam już własny samochód z hakiem. Co prawda, gniazdo do podłączenia przyczepy mam niemieckie (13 pin) ale przecież są przejściówki, na popularny u nas standard (7 pin) więc kupiłem odpowiedni adapter w markecie Jula.
Pierwsze zaskoczenie - negatywne: okazało się, że szwedzki adapter, nie pasuje do niemieckiego gniazda, bo różnica wymiarów zewnętrznych średnic wynosi 2 mm i wtyczka nie wchodzi do gniazda! Od czego mam zdzierak do drewna? W kilka chwil udało mi się pogodzić wtyczkę z gniazdem!
Kolejne, tym razem, pozytywne zaskoczenie: po podłączeniu przyczepy w wypożyczalni, wszystkie światła działają! Jedziemy więc z moim, wspaniałym zięciem, po łódkę!
Na miejscu, jesteśmy pewni, że to koniec sezonu na przystani Water-Club w Nieporęcie. Z wody wyjmowane są kolejne motorówki z wypożyczalni, stawiane na kobyłki i myte czyszczarką wodną. Dojazd do naszego miejsca na plaży, jest dość utrudniony, ale pomaga nam gospodarz. Podpina naszą przyczepę do swojego samochodu terenowego i sprawnie podjeżdża pod łódkę, a pracownicy przystani ładują GIS-a na przyczepę. Chwilę później, przypinamy przyczepę z łódką, do mojego samochodu, spinamy pasami zabezpieczającymi i ruszamy w drogę powrotną.
W domu, do rozładunku jest już nas tylko dwóch. Najpierw wieszamy żaglową kanu BETH "YuanFen", w garażu, na wspornikach ściennych. Następnie, zdejmujemy GIS-a z przyczepy, stawiamy na wózku "manewrowym" i wprowadzamy do garażu. To już jest definitywny koniec sezonu... 5 października 2024.
Poniżej zdjęcia: 1. Ostatnie manewry na plaży w Water-Club, 2. i 3. Zaraz ruszamy do domu, 4. i 5. Już na naszej ulicy, przed domem, 6. W garażu.
Komentarze
Prześlij komentarz