środa, 28 grudnia 2011

Sklejka - czy tylko dla amatorów? (4)

Jak było już wcześniej powiedziane, ze sklejki szkutniczej można również budować kadłuby okrągłodenne.

Jedna z metod m. in. propagowanych przez znanego, szkockiego projektanta łodzi Iaina Oughtreda polega na budowaniu kadłuba z pasów sklejki mocowanych na zakładkę. Metoda ta nazywana jest "clinker plywood" lub "lapstrak plywood". Do klejenia używa się epoksydu. Budowane tą metodą kadłuby są mocne i lekkie, a uzyskiwane efekty wizualne są bardzo zbliżone do tego, co powstawało setki lat temu z litego drewna.
źródło: http://intheboatshed.net/2009/09/19/turnover-day-for-the-st-ayles-skiff/
źródło: http://www.kosmoid.net/vh/jeanie
źródło: http://www.kosmoid.net/vh/jeanie

Niedawno, łódź typu Ness Yawl zaprojektowana przez Iaina Oughtreda i zbudowana tą metodą, bezpiecznie przepłynęła przez Kanał La Manche:


Okrągłodenne kadłuby można również budować ze sklejki metodą Ashcrofta.
Najpierw należy zbudować stanowisko montażowe. Na gotowych wręgach i grodziach, i/lub na szablonach montażowych, układa i mocuje się stępkę, oraz gęstą sieć wzdłużników, na których układa i mocuje się skośne (około 45 stopni) pasy poszycia z cienkiej sklejki. Jednocześnie układa się dwie warstwy poszycia:
źródło: http://www.dngoodchild.com/5702.htm
źródło: http://intheboatshed.net/2007/06/14/an-ashcroft-dinghy-at-the-beale-park-show/
źródło: http://intheboatshed.net/2007/06/14/an-ashcroft-dinghy-at-the-beale-park-show/
Tą metodą powstają zarówno małe jednostki, jak i całkiem spore jachty - np.metodą bardzo zbliżoną do sposobu Ashcrofta, zbudowana została Gjoa projektu L. F. Herreshoffa :
źródło: http://www.personal.psu.edu/faculty/d/r/drf6/gjoa.html
 Nie każdy lubi widok skośnie ułożonych klepek kadłuba - można je po wygładzeniu zamalować na jednolity kolor, ale można też dołożyć zewnętrzną warstwę, wzdłużnie ułożonego, cienkiego, mahoniowego forniru, który imitował będzie naturalny słój klepek tradycyjnego, karawelowego poszycia...

Ciąg dalszy nastąpi!


czwartek, 22 grudnia 2011

Sklejka - czy tylko dla amatorów? (3)

Po krótkiej przerwie nadszedł czas na omówienie kolejnych sposobów budowy łodzi ze sklejki.

W poprzednich metodach, płaty sklejki były formowane, jako fragmenty powierzchni rozwijalnych na płaszczyznę - fragmenty stożków i walców oraz ich kombinacje. Ze sklejki można kształtować również kadłuby okrągłodenne, które nie są rozwijalne na płaszczyznę.
Jedną z nich jest metoda tzw. sklejki torturowanej (tortured ply) - płaty dosyć cienkiej sklejki silnie obgina się w różnych kierunkach w celu uzyskania kadłubów o kształtach obłych. Kadłub o dużym wyobleniu, pomimo tego, że wykonany jest z cienkiej np. 4 mm sklejki ma bardzo dużą sztywność i oczywiście, jest bardzo lekki.
http://forum.woodenboat.com/showthread.php?129760-tortured-compounded-plywood-design-software


Połączenia płatów są zszywane drutem i klejone pasami tkaniny przesączonej żywicą epoksydową. Następnie laminuje się zewnętrzną stronę poszycia kadłuba, co zwiększa wytrzymałość na przebicie. Metoda została po raz pierwszy zastosowana przez braci Gudgeon.

W Polsce orędownikiem i praktykiem tej metody jest Krzysztof Mnich, który zaprojektował kilka zrealizowanych z powodzeniem łodzi i jachtów, właśnie według tej metody:
Jacht 5 m LOD, proj. Krzysztof Mnich
Ten projekt nie był zrealizowany, ale następne tak.

Aurora, proj. Krzysztof Mnich, źródło www.port21.pl

Aurora, proj. Krzysztof Mnich, wyk. Przemek Herbut, źródło www.port21.pl
Aurora, proj. Krzysztof Mnich, wyk. Przemek Herbut, źródło www.port21.pl
Jednymi z ciekawszych jego konstrukcji są zbudowane w rekordowo krótkim czasie dwie jednostki typu proa - "WikiWiki" i "Tavau".
Proa "WikiWiki", proj. Krzysztof Mnich, źródło magazynwiatr.pl
"Tavau" odbyła już rejs wzdłuż fragmentu naszego, bałtyckiego brzegu i z tego, co wiem, wybiera się w rejs pełnomorski już w najbliższym sezonie 2012...

***
Ciąg dalszy, o innych metodach budowy kadłubów okrągłodennych ze sklejki, nastąpi!

niedziela, 11 grudnia 2011

Sklejka - czy tylko dla amatorów? (2)

Powinienem jeszcze napisać na temat metody bezwręgowej, stosowanej przez Jacka Holta już w latach 50. ubiegłego wieku. Przez zwykłe przeoczenie nie wymieniłem jej w poprzednim wpisie. Pomysł tej metody polega na wyeliminowaniu żeber i stołu montażowego (helingu) a poprzeczne elementy takie jak grodzie i szablony montażowe są odpowiednio podwyższone i ustawiane wprost na podłodze. Budowa odbywa się klasycznie, jak wręgowa na helingu, czyli do góry dnem. Ustawione na podłodze grodzie i szablony, oraz dziobnica i stępka są prowizorycznie łączone ze sobą za pomocą listew montażowych, które stabilizują ich pozycje. Następnie zakłada się i wkleja wzdłużniki po czym tę sieć wzdłużników poszywa się dość grubą (zwykle grubszą niż w metodzie wręgowej na helingu) sklejką. Po poszyciu całość można odwrócić, odciąć podwyższone elementy grodzi, oraz usunąć szablony. Tą metodą były i są budowane m. in. takie łodzie jak Enterprise Jacka Holta,
źródło: Wikipedia

ale też wiele, wiele innych innych - zarówno przez amatorów, jak i przez profesjonalne stocznie jachtowe.

Druga metoda bezwręgowa, stosowana była i jest również przez wielu projektantów - nie wymaga budowania stołu montażowego, jest szybka i łatwa dla amatorów. Może być również przydatna dla profesjonalnych stoczni, ze względu na jej taniość i obniżoną pracochłonność. Metoda ta była modyfikowana i stale upraszczana przez różnych projektantów - Norbert Patalas wynalazł sposób montażu na specjalnej ramie (opatentowanej, jako "Rama Patalasa") stanowiącej główny element konstrukcji - tak były budowane łodzie Agatka, Delfin, Dorada i Lotna tego konstruktora. Bardzo podobnie , ale z wykorzystaniem miecza, jako wyjmowanego po budowie szablonu, buduje się mikrojachcik Pessimist projektu Stefana Workerta:
źródło: Port21

źródło: Port21
Takie metody budowy łodzi znane są na świecie pod nazwą "instant boats". Propagatorami  idei "instant boats" byli Phil Bolger (słynny projektant jachtów "with the open mind") i Harold "Dynamite" Payson, a nadal jest Jim Michalak, którego projekty są popularne również dzięki ich "masowej" sprzedaży na stronie internetowej Chucka Leinwebera Duckworks Magazine.

W 1962 roku, Jack Holt i Barry Bucknell zaprojektowali małą (długości 3,3 m) sklejkową łódkę, w której płaty dna i burt łączy się ze sobą wstępnie skrętkami z miedzianego drutu, a następnie połączenie to wypełnia się szpachlówką epoksydową i zakleja paskiem tkaniny szklanej przesyconej żywicą epoksydową. Łódka nazywała się Mirror Dinghy, wkrótce zyskała wielką popularność, a metoda budowy została nazwana "metodą szycia i klejenia".
źródło: Wikipedia

Metoda ta okazała się tak wygodna w stosowaniu, że wkrótce ogromna ilość łodzi budowanych ze sklejki była wykonywana właśnie tą metodą i tą metodą budują je nadal - zarówno amatorzy, jak i profesjonalne stocznie, które dostarczają też amatorom dokumentacje do budowy, jak również gotowe elementy do złożenia:
żródło: http://projekt-podroz.blogspot.com
Polecam wszystkim prześledzenie bloga, z którego pochodzi powyższe zdjęcie!

W następnym odcinku - nadal o budowaniu łodzi ze sklejki...

sobota, 10 grudnia 2011

Sklejka - czy tylko dla amatorów? (1)

Zastosowanie sklejki wodoodpornej w szkutnictwie bardzo przyczyniło się do popularyzacji amatorskiej budowy łodzi. Sklejka szkutnicza, dzięki użyciu do jej produkcji specjalnych klejów jest materiałem trwałym i wodoodpornym, a dzięki ułożeniu nieparzystej liczby warstw kierunkiem włókien na krzyż ma dużą stabilność wymiarową i nie paczy się i nie skręca pod wpływem warunków atmosferycznych. Sklejka jest wdzięcznym materiałem, który pozwala łatwo i szybko budować kadłuby łodzi kilkoma sposobami:
  1. Poszywanie sklejką drewnianego, gęstego szkieletu wykonanego z desek i listew,
  2. Wykorzystanie sztywności sklejkowych płatów dna i burt do kształtowania całych kadłubów i łączenia ich na wzdłużnikach z drewnianych listew,
  3. Metoda szycia i klejenia, podobna do poprzedniej, ale dla odmiany wstępnie zeszyte (w celu uzyskania właściwej formy kadłuba) drucianymi skrętkami płaty poszycia klei się ze sobą za pomocą pasków tkaniny szklanej przesyconej żywicą epoksydową,
  4. Metoda klejenia pasów sklejki na zakładkę, co imituje tradycyjne poszywanie deskami na zakładkę,
  5. Poszywanie okrągłodennych kadłubów skośnymi pasami cienkiej sklejki na kopycie, lub szkielecie z ustawionych na szablonach wzdłużników - ta metoda należy do bardziej pracochłonnych, ale pozwala uzyskać gładkie, okrągłodenne kadłuby.
Nasza pierwsza łódka, miała poszycie wykonane z arkuszy cienkiej sklejki na gęstym, drewnianym szkielecie, czyli była wykonana sposobem pierwszym.

Tak budowano wiele łódek żaglowych począwszy od lat 30. aż do 80. XX wieku (zmieniały się głównie kleje i farby) np. nasza była oparta na dokumentacji słynnej P 7 Mieczysława Plucińskiego - konstrukcji z 1934 roku - 10 wręgów (żeber) wzdłużniki, stępka pawęż, dziobnica zamontowane na helingu, następnie poszyte sklejką.

Już chyba w latach 50. wymyślono metodę prostszą, bezwręgową. W metodzie tej nie potrzeba wstępnie budować stołu montażowego (helingu) i na nim ustawiać wręgów, wzdłużników, które następnie są poszywane sklejką, tylko wykonuje się w całości burty, montuje do nich wzdłużniki, a następnie obgina na szablonach i grodziach nadając żądany kształt łodzi, do tego montuje dno, pokład i... łódka prawie gotowa.

Trochę inną odmianą tej metody jest metoda, jaką zastosował Michael Storer, projektant zbudowanej przeze mnie, żaglowej kanadyjki BETH: najpierw ze sklejki wykonuje się całe dno i obie burty.

Dno stanowi główny element konstrukcyjny, do którego montuje się wzdłużniki obła (krawędź załamania burta-dno) do nich mocuje burty, wstawia i wkleja 4 grodzie i skrzynkę mieczową,
montuje konstrukcję pokładu,

poszywa pokład i łódka prawie gotowa.
Całość budowy można prześledzić w moich albumach zdjęć - szybko, łatwo i przyjemnie się budowało:
Flickr
Photobucket
Picasa

Następnym razem przedstawię kolejne metody budowy łodzi ze sklejki.

środa, 7 grudnia 2011

Dlaczego drewno?

Drewno to najszlachetniejszy i najpiękniejszy materiał szkutniczy, jaki znam. Stosowany do budowy łodzi od niepamiętnych czasów. W zależności od tego, jakie gatunki drewna były w danym rejonie dostępne, takie stosowano do budowy łodzi - np. kaszubskie łodzie budowano z dębiny, a słynne długie łodzie Wikingów były budowane ze skandynawskiej sosny. W zasadzie do budowy łodzi stosowano przede wszystkim drewno - np. łodzie trzcinowe były stosowane tylko w niektórych rejonach pozbawionych drzew. Dziś wiemy, że była to np. Dolina Nilu i stamtąd pochodziły słynne tratwy Ra i Ra II Thora Heyerdahla, znane są łodzie trzcinowe znad Jeziora Czad, oraz pewnie te najsłynniejsze z Jeziora Titicaca, znane są pokrywane impregnowaną tkaniną na szkielecie wiązanym z patyków irlandzkie curragh, grenlandzkie kajaki pokrywane impregnowaną skórą fok, na szkielecie z kawałków drewna wyrzuconego na brzeg i kości, ale to wszystko wyjątki. Większość łodzi jakie przez wieki wybudowano, była wykonana z rozmaitych gatunków drewna litego. Najpierw z jednego pnia, następnie z mocowanych razem na drewnianym szkielecie - desek zwanych klepkami. Z drewna budowano maleńkie łodzie na rzeki i jeziora, ale także z drewna budowane były wielkie morskie statki.

Dziś jeszcze można znaleźć wielu szkutników, którzy potrafią pracować tradycyjnymi metodami w drewnie, ale chyba należy przypuszczać, że tradycyjne szkutnictwo zanika. Zostaje zastąpione szkutnictwem nowoczesnym - głównie panują laminaty poliestrowo-szklane, ale nie tylko one. Masowa produkcja kadłubów zdominowała świat.

Washington County Peapod "Czujka" zbudowany z litego drewna przez Leszka "Szkutnika z Dzielnej"

Czy nie ma miejsca na drewniane łodzie i jachty? Być może, nie wrócą już czasy, kiedy cała produkcja jachtów była wykonywana z drewna. Są wciąż zapaleńcy, którzy sami próbują poznać tradycyjne metody i budują łodzie z litego drewna, jak np. spotkany przeze mnie 3 sierpnia 2011 na Zalewie Zegrzyńskim Leszek "Szkutnik z Dzielnej". Koniecznie trzeba prześledzić zdjęcia z budowy, które Leszek zamieścił na swoim blogu, warto poczytać opisy.

Washington County Peapod "Czujka" zbudowany z litego drewna przez Leszka "Szkutnika z Dzielnej"








Króciutki filmik i zdjęcia zrobiłem z mojej BETH, stąd zachwiany obraz video, bo nie umiałem znaleźć wygodnej pozycji:



Praca w litym drewnie, to praca trudna i wymagająca, ale doświadczeni szkutnicy mówią, że jak się pozna pewne tajniki, oraz nauczy prawidłowo ostrzyć narzędzia, to drewno staje się bardzo wdzięcznym i przyjemnym w obróbce materiałem - nawet twarda dębina.

Do tematu litego drewna w budowie łodzi i jachtów pewnie jeszcze nie raz powrócę, ale następny odcinek będzie o drewnie w nieco innej postaci, a mianowicie o wodoodpornej sklejce, czyli między innymi o tym, jak powstawała moja BETH "YuanFen".









niedziela, 4 grudnia 2011

Czas wyboru...

Jak już pisałem, projekt małego, morskiego katamarana został odłożony ad calendas...

Miałem na oku coś zupełnie innego, coś bardziej przystępnego w cenie, prostego w budowie, coś co nie byłoby kłopotliwe w eksploatacji i zimowym przechowywaniu, coś co może dać wielką satysfakcję, zarówno podczas własnoręcznej budowy w przydomowym garażu, jak i później podczas szybkiej i ekscytującej żeglugi.

Oczywiście, że miałem wiele pomysłów, ale zaraz wracałem do jednego - prosta, żaglowa kanadyjka, zbudowana ze sklejki z użyciem nowoczesnych żywic epoksydowych.


Chodzi o sailing canoe BETH, zaprojektowaną przez australijskiego projektanta nietypowych, lekkich i szybkich drewnianych łodzi Michaela Storera. Historię pozyskania planów i samej budowy opisałem już między innymi tutaj:
http://1001boats.blogspot.com/2011/05/beth-sailing-canoe.html

Oto polskie tłumaczenie tej mojej krótkiej relacji:

"Jeszcze przed rokiem 2000 mój brat znalazł w internecie interesującą, prostą w budowie, żaglową kanadyjkę wzorowaną na tradycyjnych żaglowych kanadyjkach z lat 1870, oraz pod wyraźnym wpływem amerykańskich łodzi typu sharipie i słynnego amerykańskiego projektanta Phila Bolgera. Łódź podobała mu się tak bardzo, że nawiązał kontakt z jej australijskim projektantem Michaelem Storerem i kupił plany. Zamierzał ją zbudować, ale życie potoczyło się inaczej. Kiedy tylko mój brat pokazał mi dokumentację budowlaną BETH,  również łódka spodobała mi się od pierwszego wejrzenia - jej elegancja i prostota, jak również spodziewane właściwości żeglarskie.



Kilka lat później mój brat przekazał mi plany BETH w celu budowy. W kwietniu 2009 roku rozpocząłem budowę żaglowej kanadyjki w swoim maleńkim garażu. Przez cały czas byłem w kontakcie z Michaelem Storerem, który na swoim forum, oraz prywatnie udzielił mi kilku użytecznych rad. Łódka była na prawdę niedroga i prosta w budowie. Budowa była możliwa w pojedynkę i przy użyciu bardzo skromnego zestawu narzędzi. Po kilku miesiącach, tuż przed nastaniem chłodów, budowa została przerwana na zimę, by zostać wznowiona w kwietniu 2010.



Moja żaglowa kanadyjka BETH została zwodowana 28 maja 2010 roku w Gdańsku - Górkach Zachodnich, gdzie wzięła udział w Raid Poland 2010. Otrzymała nazwę "YuanFen" (po chińsku - siła, która łączy ludzi) ale zmienna i niepewna pogoda, brak doświadczenia na tej łódce, oraz zdrowy rozsądek, spowodowały, że BETH "YuanFen" nie wyszła na Zatokę Gdańską.


Od czerwca 2010 do końca sierpnia, testowałem ją na jeziorku (Jezioro Dziekanowskie) koło mojego domu. Okazała się szybka i przyjemna w żeglowaniu.  Jest łódką dla doświadczonego żeglarza, ale jej kadłub jest stosunkowo stateczny, bardziej stateczny, niż kadłuby innych kanadyjek. Jest łatwa do manewrowania w pojedynkę na lądzie, oraz łatwa do transportu na przyczepie, czy bagażniku dachowym. Zwraca uwagę swoim charakterystycznym wyglądem i szybkością - staje się atrakcją na wszystkich wodach, na których się pojawia.


Jestem wdzięczny projektantowi Michaelowi Storerowi, za tak piękny projekt, oraz za uwagi i komentarze, które otrzymałem podczas budowy, jak również mojemu bratu, za to, że pokazał mi BETH, oraz przekazał plany wraz z prawem do jej budowy.


Mam poważne plany, co do dalszego użycia mojej żaglowej kanadyjki BETH "YuanFen" - zamierzam wypróbować ją na większej wodzie i przygotowuję do rejsu (w 2012) z Polski na duńską wyspę Bornholm - około 70 mil morskich po otwartym Bałtyku. To wymaga przygotowań i rozsądku - dobra, stabilna pogoda jest podstawą. Wierzę, że to jest możliwe, ale zawsze mam na względzie, że to jest tylko maleńka kanadyjka."


Jak napisał Bursledon Blogger, "wielu nieustraszonych wiktoriańskich żeglarzy zademonstrowało, że takie jednostki zdolne są do niezwykłych podróży"...

Trzymajcie kciuki!

Ciąg dalszy... na pewno nastąpi!



sobota, 3 grudnia 2011

Idźmy dalej.

Nie warto rozwodzić się nad własną historią, chociaż czytelnikom tego bloga jestem winien kilka dodatkowych informacji:

Jak już napisałem, żeglarstwem, projektowaniem jachtów i szkutnictwem w drewnie interesuję się od 40 lat.

Ważnym etapem były moje studia w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego (lata 1979-1984) kiedy to, jako tematy moich studenckich projektów pojawiały się elementy wyposażenia jachtów, projekty grafiki na żaglach i kadłubach, a ich uwieńczeniem był mój projekt dyplomowy pod tytułem: "Wnętrze wersji regatowej jachtu żaglowego Sportina". Jestem niezmiernie wdzięczny projektantowi słynnej już Sportiny 595, Andrzejowi Skrzatowi, za pomoc w pracach nad tym projektem, oraz za pochlebną recenzję, co zaowocowało wysoką oceną komisji egzaminacyjnej.

Rynek i życie pokierowało mnie w nieco inną stronę, a projektowanie i budowa łodzi i jachtów przez następne lata pozostawały głównie moim hobby.

Katamaran biplane o długości kadłubów 4,95 m
Jednym z kolejnych ważnych etapów, było powstanie idei projektu nietypowego, innowacyjnego katamarana do żeglugi wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku z możliwością wyciągania go siłami załogi na plażę, oraz zdolnego do odbywania okazjonalnych rejsów przez Bałtyk. Projekt był dostosowany do ówczesnego stanu prawnego - pozwalającego na żeglowanie wzdłuż polskiego wybrzeża nierejestrowanymi jednostkami o długości kadłuba do 5 m.

Katamaran ten łączy w sobie cechy różnych jednostek - kształt kadłubów w stylu projektów Jamesa Wharrama, ożaglowanie stosowane w chińskich dżonkach, układ masztów biplane, czyli dwa maszty, każdy na osobnym kadłubie. Idea została podchwycona przez różnych entuzjastów. Pierwszy opis tego projektu pojawił się na internetowej stronie PORT21 Mały, morski katamaran , a wkrótce był też na znanej stronie Jerzego Kulińskiego Uroczy paragrafowiec i w drukowanym, najpopularniejszym polskim magazynie żeglarskim "Żagle".

Skan z magazynu "Żagle"

Pomimo tego, iż później zaniechałem tego projektu, stworzyłem też nową jego wersję, dłuższą o 1,8 m, to do dziś mam sporo zapytań od potencjalnych budowniczych o plany i instrukcję budowy. Może to znaczyć, że taka nietypowa, drewniana jednostka się podoba i ma szansę znaleźć grono nabywców planów i potencjalnych budowniczych.

Katamaran biplane, wersja o długości kadłubów 6,8 m
Katamaran biplane o długości kadłubów 6,8 m - izometria
Rozdział związany z tymi projektami jest już chyba zamknięty. Staram się patrzeć na to krytycznie i z dystansem. Wszystko się zmienia i należy iść dalej, do przodu...

... Ale życie bywa przekorne. Niedawno mój znakomity kolega, projektant i budowniczy pięknych, nietypowych jachtów z drewna, Stefan Ekner, poprosił mnie o recenzję swojej nowej książki.

Okładka książki Stefana Eknera pt. "Małe jachty z drewna"
W książce tej... zamieścił, między innymi, opis niedokończonego projektu mojego katamarana, którego był wcześniej gorącym orędownikiem.

Ciąg dalszy... na pewno nastąpi!